Eksploratorzy
http://eksploratorzy.stronazen.pl/

Znalezione w sieci
http://eksploratorzy.stronazen.pl/viewtopic.php?f=19&t=1606
Strona 2 z 2

Autor:  jacekviola [ 25 cze 2010, o 09:54 ]
Tytuł:  Re: Znalezione w sieci

_hipcia napisał(a):

Cytuj:
Chociaż o tym, że są tam groby było wiadomo przed wejściem na teren budowlańców, wojewódzki konserwator zabytków nie uznał za konieczne poprzedzić inwestycji badaniami archeologicznymi. Zdanie zmienił dopiero wówczas, gdy w łyżce kopiącej rów pod wodociąg koparki pojawiły się ludzkie kości.

(podkreślenie moje)



dobrze że w ogóle zdanie zmienił

Autor:  salomea82 [ 25 cze 2010, o 19:24 ]
Tytuł:  Re: Znalezione w sieci

Chyba szanowny konserwator powinienem sobie zrobić małą powtórkę z ustawy o ochronie zbytków !!

Autor:  _hipcia [ 14 paź 2010, o 19:39 ]
Tytuł:  Re: Znalezione w sieci

Mamo, wyjdź już z tego cmentarza - Wysokie Obcasy

Cytuj:
Kiedy w 1960 roku przyjechała do Szczecina z Warszawy, nie miała nawet ochoty zapamiętywać nazw ulic. Dziś wie, co było w tym mieście przed wojną na rogu obecnych Wyszyńskiego i Sołtysiej - zakład Plisowanie i Hafciarstwo (dawna Breitestrasse 85), czy kiedy zmienił się właściciel zakładu pogrzebowego przy ul. Małkowskiego (dawna Philipstrasse). Skąd to wie? Alicja Witkowska: - Historia miasta jest na cmentarzu.

70-latka ze Szczecina Alicja Witkowska dzięki temu, że wciągnęła ją historia miasta, jest na emeryturze ciągle zajęta, ćwiczy głowę, czyli trenuje pamięć, a nie ogląda telewizję. Wzrusza się nie na 'Barwach szczęścia', tylko tymi ludzkimi historiami, które zbiera z nagrobków. Pasja odkrywcy przyszła do pani Alicji pięć lat temu, kiedy to zapisała się do stowarzyszenia Nasze Wycieczki. Wcześniej też, gdy szła cmentarzem, nieraz zatrzymywała się przy niemieckich nagrobkach, czytała napisy (nie sztampowe jak na polskich grobach, tylko takie od serca, z osobistym podejściem) i zastanawiała się: kto to był? Jak żył? W końcu zajęła się tym na poważnie. I szybko się w to zaangażowała. Ma do tego serce. Jakby nie miała, rzuciłaby to w diabły.

Czy mając taką pasję, nie myśli się za dużo o śmierci? Nie! O życiu się myśli. O tym, kto i kiedy mieszkał na jakiejś szczecińskiej ulicy i w której z kamienic, z których dzisiaj tylko przepiękne balkony zostały. Idzie się ulicą i myśli się: a tu kiedyś kino było i je ten a ten prowadził Tak się myśli. A nie o śmierci.

Zaczęło się od rodziny Riessów. Alicja Witkowska, przychodząc po śmierci męża na Cmentarz Centralny w Szczecinie, zatrzymywała się przy nagrobku tej niemieckiej rodziny - rzeźbie czterech półnagich chłopców. Przystawała przed rodzinnym grobem Riessów i zastanawiała się: o co chodzi z tymi czterema chłopcami? Dlaczego taki nagrobek? Co to za rodzina?

I zadawała sobie pytania: może w tej rodzinie wydarzyła się jakaś tragedia? Jakaś choroba? Nagrobek stał na uboczu schowany za cisami. Nie wyglądał na opuszczony. Nie był zaniedbany. Alicja Witkowska widziała, jak nieraz na Wszystkich Świętych szczecinianie zapalają na tym grobie znicze. Nagrobek intrygował ją od zawsze, ale dopiero z czasem postanowiła odkryć jego historię.

Wtedy, gdy 1 listopada 2004 roku w szczecińskiej 'Gazecie Wyborczej' ukazała się fotografia nagrobka rodziny Riessów z pytaniem do czytelników o jego historię. Dziennikarze zadali szczecinianom pytania podobne do tych, które o rzeźbę czterech chłopców zadawała sobie Alicja Witkowska: 'Kim byli, dlaczego ich tam umieszczono? Czy to echa jakiejś rodzinnej tragedii?'. Alicja Witkowska postanowiła to sprawdzić. Kiedy zainteresowała się bliżej nagrobkiem, zauważyła na jego bokach napisy: 'Walter Riess (12.8.1896 - 8.8.1940), Erna Riess (10.12.1904 - 19.01.1995)', i zaczęła poszukiwania od Erny. Chciała się dowiedzieć, czy zmarła dziewięć lat temu Erna mieszkała w Szczecinie. W urzędzie miasta w ewidencji ludności okazało się jednak, że Erna Riess po wojnie w Szczecinie nie mieszkała. Skoro po wojnie nie, to może przed wojną? Alicja Witkowska, próbując odpowiedzieć na to pytanie, poszła do Archiwum Państwowego i zajrzała do niemieckiej książki teleadresowej z 1938 roku. Alicja Witkowska: - Niemcy prowadzili w Szczecinie książki adresowe od 1858 do 1943 roku (z przerwami). W tych książkach jest spis mieszkańców według zawodów, urzędów itd. Lekarze, prawnicy. Są też spisy lokatorów poszczególnych kamienic. Szukając Erny w jednej z takich książek, znalazła... Waltera Riessa.

Na znalezienie Erny Riess były mniejsze szanse. Bo z kobietami jest w tych książkach teleadresowych gorzej. Znaleźć można panny lub wdowy. W książkach figurowali głównie mężczyźni, kobiety wpisywano wtedy, gdy mężów traciły lub z nich w życiu rezygnowały. W spisie nazwisk z 1938 roku, do którego dotarła Alicja Witkowska, zamiast Erny wpisane było nazwisko Waltera Riessa. A właściwie nawet dwóch Walterów Riessów. Walter Riess, tokarz, i Walter Riess, właściciel zakładu Plisowanie i Hafciarstwo przy Breitestrasse 85 (dzisiejsza Wyszyńskiego, niedaleko której mieszka bohaterka tekstu). Alicja Witkowska: - Pomyślałam, że rodzina tokarza niekoniecznie wystawiałaby tak okazały nagrobek, i poszłam tropem właściciela zakładu hafciarskiego.


:brawa:
(reszta w sieci)

Autor:  omega48 [ 14 paź 2010, o 20:12 ]
Tytuł:  Re: Znalezione w sieci

świetny artykuł........ma kobieta zacięcie....:)

Autor:  fbatekb [ 15 lis 2010, o 15:47 ]
Tytuł:  Re: Znalezione w sieci

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/ ... blera.html

Strona 2 z 2 Strefa czasowa: UTC + 1
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/